czwartek, 24 lutego 2011
'Legenda mówi, iż w poszukiwaniu nowej postaci Miler udał się do lasu, a po paru godzinach, nie znajdując niczego, zrezygnowany udał się w kierunku polany. Zamyślony potknął się o kopiec kreta. Początkowo kret wydawał się zwierzątkiem mało medialnym, a rysunki kreta w atlasie przyrodniczym nie spodobały się Milerowi. Postanowił przestylizować postać według swojego pomysłu i tak zrodził się Krecik.'
Oby się częściej ludzie tak owocnie potykali.
Wszystkiego najlepszego dla pana Zdenka.
wtorek, 22 lutego 2011
poniedziałek, 21 lutego 2011
'Był to pies – pies czarny jak węgiel, olbrzymi – taki, jakiego dotąd nie widziały oczy żadnego śmiertelnika. Z jego otwartej paszczy buchał ogień, ślepia żarzyły się jak węgle, a po całym jego ciele pełzały migotliwe płomyki. Nigdy nawet w majaczeniach chorego umysłu nie mogło powstać nic równie dzikiego, przerażającego, szatańskiego, jak ten czarny potwór, który padł na nas z tumanów mgły'.
'I will sneak myself into your pocket
Invisible, do what you want, do what you want
I will sink and I will disappear
I will slip into the groove and cut me up and cut me up
There's an empty space inside my heart
Where the wings take root
So now I'll set you free
Slowly we unfurl as lotus flowers
And all I want is the moon upon a stick
Dancing around the pit just to see what it is
I can't kick the habit
Just to feed your fast ballooning head
Listen to your heart'
Invisible, do what you want, do what you want
I will sink and I will disappear
I will slip into the groove and cut me up and cut me up
There's an empty space inside my heart
Where the wings take root
So now I'll set you free
Slowly we unfurl as lotus flowers
And all I want is the moon upon a stick
Dancing around the pit just to see what it is
I can't kick the habit
Just to feed your fast ballooning head
Listen to your heart'
niedziela, 20 lutego 2011
Happiness more or less it's just a change in me
Something in my liberty
My happiness coming and going
I watch you look at me watch my fever growing
I know just where I am
But how many corners do I have to turn?
How many times do I have to learn
All the love I have is in my mind?
Happiness something in my own place
I'm standing naked smiling, I feel no disgrace
With who I am
I'm a lucky man with fire in my hands
Something in my liberty
My happiness coming and going
I watch you look at me watch my fever growing
I know just where I am
But how many corners do I have to turn?
How many times do I have to learn
All the love I have is in my mind?
Happiness something in my own place
I'm standing naked smiling, I feel no disgrace
With who I am
I'm a lucky man with fire in my hands
I hope you understand
'I will lay me down
In a bunker underground
I won't let this happen to my children
Meet the real world coming out of your shell
With white elephants, sitting ducks
I will rise up
Little babies eyes eyes eyes eyes'
{http://www.youtube.com/watch?v=G_Q12akXFSc&NR=1}
In a bunker underground
I won't let this happen to my children
Meet the real world coming out of your shell
With white elephants, sitting ducks
I will rise up
Little babies eyes eyes eyes eyes'
{http://www.youtube.com/watch?v=G_Q12akXFSc&NR=1}
sobota, 19 lutego 2011
Pietzkendorf.
'Migowo w tym czasie to była wieś. W pamięci zachował się staw przy drodze, który należał do dworu. Znajdował się tam, gdzie teraz stoi krzyż. Nieco dalej, za drogą było drugie oczko wodne, przy którym stały gospodarskie zagrody. Dwór otaczały piękne lipy, które już wówczas marniały. Do dworu prowadziła dzisiejsza ulica Bulońska, wysadzana gęstymi głogami, która łączyła wieś z Jaśkową Doliną. W drugą stronę, ku ul. Kartuskiej jechało się w dół stromą drogą, wytyczoną wąwozem - zimą tutaj była najlepsza sanna. Dwór nie był duży. Pierwotny układ pokoi został nieco zmieniony i podzielony między dwóch właścicieli. Do Agnieszki Koźlinki prowadziły drzwi z prawej strony głównego wejścia. Mieszkanie składało się z kuchni, sypialni z pięknym plafonem i jeszcze jednego pokoju. Poza tym, jak to w starych domiszczach, było także pięterko, piwniczne zakamarki, spiżarnia ..
Do dworu należały zabudowania gospodarcze - duża obora, która stała z drugiego krańca wybetonowanego podwórca. W każdą sobotę cementowa polepa była zamiatana do ostatniego źdźbła trawy. Letnią porą, w niedzielny wieczór, dźwięki fortepianu zapraszały domowników i gości do tańca. Dzieci przyciągał przede wszystkim park, który rozciągał się za budynkiem obory. Najpierw trzeba było minąć gąszcz leszczyn, krzewy śnieguliczek - tak olbrzymich, że stanowiły świetną kryjówkę ..'
'Migowo w tym czasie to była wieś. W pamięci zachował się staw przy drodze, który należał do dworu. Znajdował się tam, gdzie teraz stoi krzyż. Nieco dalej, za drogą było drugie oczko wodne, przy którym stały gospodarskie zagrody. Dwór otaczały piękne lipy, które już wówczas marniały. Do dworu prowadziła dzisiejsza ulica Bulońska, wysadzana gęstymi głogami, która łączyła wieś z Jaśkową Doliną. W drugą stronę, ku ul. Kartuskiej jechało się w dół stromą drogą, wytyczoną wąwozem - zimą tutaj była najlepsza sanna. Dwór nie był duży. Pierwotny układ pokoi został nieco zmieniony i podzielony między dwóch właścicieli. Do Agnieszki Koźlinki prowadziły drzwi z prawej strony głównego wejścia. Mieszkanie składało się z kuchni, sypialni z pięknym plafonem i jeszcze jednego pokoju. Poza tym, jak to w starych domiszczach, było także pięterko, piwniczne zakamarki, spiżarnia ..
Do dworu należały zabudowania gospodarcze - duża obora, która stała z drugiego krańca wybetonowanego podwórca. W każdą sobotę cementowa polepa była zamiatana do ostatniego źdźbła trawy. Letnią porą, w niedzielny wieczór, dźwięki fortepianu zapraszały domowników i gości do tańca. Dzieci przyciągał przede wszystkim park, który rozciągał się za budynkiem obory. Najpierw trzeba było minąć gąszcz leszczyn, krzewy śnieguliczek - tak olbrzymich, że stanowiły świetną kryjówkę ..'
piątek, 18 lutego 2011
czwartek, 17 lutego 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































